Читаем Imperium полностью

„Grażdanki — woła — nie zabywajtie roz.” Aszchabadzkie róże, ciężkie, omdlałe. Nikt nie kupuje kwiatów, o tej porze rynek jest pusty, to południe na pustyni. Aszchabad, przywalony upałem, leży w słońcu odrętwiały, milczący. Od tego miejsca do mojego hotelu jest sto metrów. Od tego miejsca do granicy Iranu — godzina jazdy. A do Moskwy daleko — 4300 kilometrów, do Warszawy ponad pięć tysięcy. W 1935 roku grupa Turkmenów wyprawiła się na koniach do Moskwy. Jechali dzień w dzień blisko trzy miesiące, 83 dni, i ten rekord został zapisany w „Historii Turkmeńskiej SRR”.

Na rynku są sprzedawcy warzyw, to znaczy kołchoźnicy, którzy sprzedają plony ze swoich ogródków i działek, sprzedawcy lekarstw, które można tu kupić na straganie, upaństwowieni bukiniści i fryzjerzy. Dużo fryzjerów, ale tylko męskich. Turkmenki plotą warkocze, do tego fryzjer niepotrzebny. Jest sprzedawca ołówków i zeszytów, tak fantastycznie mokry, zroszony, ociekający, jakby bez przerwy stał pod prysznicem. „Uzbek! — woła do sprzedawcy herbaty — daj czaju!” I pompuje w siebie gorący napój, miska po misce. „Grażdanie! — woła za chwilę — podnoście kulturę! Kupujcie zeszyty! Kupujcie zeszyty!”

Cały rynek pokryty jest asfaltem, ulice też pokryte asfaltem. Ulicami jeżdżą trolejbusy rozgrzane jak marteny. Obie strony ulic są wysadzone drzewami, jest dużo trawników i kwiatów, widać tu wielką troskę o zieleń, miasto jest zadbane, jest czyste i umyte. Drzewa dają cień, ale spełniają też inną funkcję psychologiczną. Obecność zieleni łagodzi męczące uczucie klaustrofobii, lęku zamkniętej przestrzeni, którego doznaje mieszkaniec oazy. Człowiek osiadły boi się pustyni, pustynia przejmuje go grozą. Tymczasem wystarczy dojść do granicy miasta, często wystarczy dojść do końca swojego podwórka: dookoła pustynia. Pustynia wdziera się do miasta, zasypuje place i ulice. Byłem w Nuakszott, leży na Saharze, gdzie regularnie usuwa się naniesione na asfalt zwały piachu, tak jak u nas usuwa się zimą śnieg z ulic. Widziałem w oazie Atar chłopów, których wysiłek polega na ciągłym odkopywaniu palm daktylowych zasypywanych po wierzchołek przez pustynię. Pustynia atakuje domy, dlatego nie mają okien albo okna są raz na zawsze zamknięte. W tym klimacie! A jednak w ten sposób człowiek chroni się przed pyłem, który niszczy mieszkanie, zapasy, dobytek.

Drzewa stwarzają łagodzące wrażenie, że oaza nie jest wysepką wiecznie atakowaną przez żywioł pustyni, ale fragmentem wielkiej ziemi przychylnej ludziom i roślinom.

Aszchabad jest miastem podwójnie młodym. Zaczął powstawać dopiero w 1881 roku, kiedy wojska rosyjskie, po złamaniu oporu Turkmenów, zbudowały tu fort wojenny. Fort zaczął obrastać w uliczki, powstało miasteczko. W 1948 roku, w czasie trzęsienia ziemi, jednego z najcięższych w historii współczesnej, w ciągu 15 sekund miasto zniknęło z powierzchni ziemi. Był jeden cmentarz, wspomina Misza, a po trzęsieniu: szesnaście. Z całego miasta pozostał nie ruszony pomnik Lenina.

Aszchabad, który ogląda się dzisiaj, jest miastem powstałym po klęsce, właściwie od podstaw. Amator antyków nie ma tu nic do zwiedzenia.

Raszyd pokazał mi na mapie, którędy płynął Uzboj. Uzboj brał wody z Amu-darii, przecinał pustynię Kara-Kum i wpadał do Morza Kaspijskiego. Była to piękna rzeka, powiedział Raszyd, długa jak Sekwana. Ta rzeka umarła, powiedział, a jej śmierć stała się początkiem wojny. Dodał, że historię Uzboju badał archeolog Jusupow. Jego zdaniem, rzeka pojawiła się na pustyni nagle i stosunkowo niedawno, może pięć tysięcy lat temu. Razem z wodą ściągnęły na pustynię ryby i ptaki. Potem przyszli ludzie. Ci ludzie należeli do plemion Ali-ili, Chyzr i Tiwedżi. Turkmeni dzielili się wtedy na 110 plemion, a może nawet i więcej. Ludzie Ali-ili, Chyzr i Tiwedżi podzielili Uzboj na trzy odcinki, każdemu plemieniu przypadła jedna trzecia długości rzeki. Brzegi Uzboju zamieniły się w kwitnącą i ludną oazę. Powstały osady i faktorie, ogrody i plantacje. W samym wnętrzu pustyni zrobiło się rojno i gwarnie. Oto, co może sprawić woda. Woda jest początkiem wszystkiego. Jest pierwszym pokarmem. Jest krwią ziemi. Ludzie wyobrażali wodę rysując trzy faliste kreski. Ponad kreskami rysowali rybę. Ryba była symbolem szczęścia. Trzy kreski plus ryba oznaczało — życie.

Po rzece pływały kupieckie łodzie. Tędy szedł towar z Indii do Anatolii, z Chorezmu do Persji. Uzboj był znany na całym świecie. W tych krajach, gdzie byli piśmienni ludzie, zachowały się na ten temat różne wzmianki. Mamy wzmianki u Greków i Persów, a także wzmianki u Arabów. Na brzegach Uzboju stały gościnne karawanseraje, gdzie wioślarze mogli odpocząć, dostać nocleg i strawę. W Dow-Kała, Orta-Kuju i Talajchanie były bazary, każdy mógł tam kupić towar wysokiej, eksportowej jakości.

Перейти на страницу:

Похожие книги

1941: фатальная ошибка Генштаба
1941: фатальная ошибка Генштаба

Всё ли мы знаем о трагических событиях июня 1941 года? В книге Геннадия Спаськова представлен нетривиальный взгляд на начало Великой Отечественной войны и даны ответы на вопросы:– если Сталин не верил в нападение Гитлера, почему приграничные дивизии Красной армии заняли боевые позиции 18 июня 1941?– кто и зачем 21 июня отвел их от границы на участках главных ударов вермахта?– какую ошибку Генштаба следует считать фатальной, приведшей к поражениям Красной армии в первые месяцы войны?– что случилось со Сталиным вечером 20 июня?– почему рутинный процесс приведения РККА в боеготовность мог ввергнуть СССР в гибельную войну на два фронта?– почему Черчилля затащили в антигитлеровскую коалицию против его воли и кто был истинным врагом Британской империи – Гитлер или Рузвельт?– почему победа над Германией в союзе с СССР и США несла Великобритании гибель как империи и зачем Черчилль готовил бомбардировку СССР 22 июня 1941 года?

Геннадий Николаевич Спаськов

Публицистика / Альтернативные науки и научные теории / Документальное
10 мифов о России
10 мифов о России

Сто лет назад была на белом свете такая страна, Российская империя. Страна, о которой мы знаем очень мало, а то, что знаем, — по большей части неверно. Долгие годы подлинная история России намеренно искажалась и очернялась. Нам рассказывали мифы о «страшном третьем отделении» и «огромной неповоротливой бюрократии», о «забитом русском мужике», который каким-то образом умудрялся «кормить Европу», не отрываясь от «беспробудного русского пьянства», о «вековом русском рабстве», «русском воровстве» и «русской лени», о страшной «тюрьме народов», в которой если и было что-то хорошее, то исключительно «вопреки»...Лучшее оружие против мифов — правда. И в этой книге читатель найдет правду о великой стране своих предков — Российской империи.

Александр Азизович Музафаров

Публицистика / История / Образование и наука / Документальное