Читаем Imperium полностью

„W okresie zbiorów bawełny w Azji Środkowej wszystko zamiera. Na dwa-trzy miesiące zamykają szkoły, instytuty, urzędy. Przedsiębiorstwa i fabryki pracują na pół obrotu: wszyscy idą zbierać bawełnę, pracować pod palącym słońcem. I dzieci ze szkół, i studenci, i karmiące matki, i starcy, i lekarze, i nauczyciele. Nikt, pod żadnym pozorem i w żadnym wypadku, nie będzie zwolniony z tego obowiązku. Istnieje wśród nas takie powiedzenie: jeżeli nie posadzisz bawełny — posadzą ciebie, jeżeli nie zbierzesz bawełny — zabiorą ciebie. W okresie zbiorów wszyscy mówią o bawełnie, wszyscy śledzą informacje o wykonaniu planu. Gazety, radio, telewizja, wszystko służy jednej bogini — bawełnie. W Środkowej Azji około dwudziestu milionów ludzi mieszka na wsi. Dwie trzecie pracuje przy bawełnie i właściwie nigdzie poza tym. Rolnicy, ogrodnicy, sadownicy, wszyscy musieli zmienić zawód — pracują jako robotnicy plantacji bawełnianych. Do pracy przy bawełnie goni ich przymus i strach. Przymus i strach, bo przecież nie pieniądze. Przy zbiorze bawełny zarabia się grosze. A praca jest męcząca i monotonna. Żeby wykonać dzienną normę, człowiek musi się schylić 10-12 tysięcy razy. Potworny, czterdziestostopniowy upał, oddychanie powietrzem, które cuchnie jadowitą chemią, susza i ciągłe pragnienie wyniszczają człowieka, szczególnie kobiety i dzieci. Ale przecież im więcej bawełny, tym nasz kraj szczęśliwszy i bogatszy! A tak naprawdę? Tak naprawdę to ludzie płacą zdrowiem i życiem za dobre samopoczucie i mocną pozycję garstki zdemoralizowanych karierowiczów” (Grigorij Rezniczenko — „Aralska katastrofa”).

Aluzja do zdemoralizowanych karierowiczów: było powszechnie wiadome, że ludzie Breżniewa w Moskwie i Raszydowa w Taszkiencie podawali wzajemnie uzgodnione, fałszywe dane o zbiorach bawełny. Chodziło o propagandę i o pieniądze — obie mafie, a właściwie jedna, bawełniana mafia, brały do kieszeni krociowe sumy za fikcyjne setki tysięcy ton bawełny.

Mafioso wzbogacili się, ale miliony ich pobratymców, nieszczęsnych zbieraczy bawełny, poszły z torbami. Rzecz w tym, że praca przy bawełnie jest tylko sezonowa, to najwyżej jeden kwartał w roku, a co robić później? Nie ma już ani sadów, ani ogrodów, nie ma kóz i owiec. Miliony ludzi chodzą bez pracy i bez żadnej szansy, żeby ją dostać. Życie przygasło, dostaje tylko gorączki w okresie zbiorów, jesienią, a potem pogrąża się w ciężkiej, rozgrzanej, dusznej, tropikalnej martwocie.

Typowo kolonialna sytuacja: kolonia dostarcza surowca, metropolia wyrabia z niego gotowe produkty. Co najwyżej 10 procent bawełny zebranej w Uzbekistanie jest przerabiane w tej republice. Resztę wysyłają do fabryk włókienniczych w centralnych częściach Imperium. Jeżeli przestać uprawiać bawełnę w Uzbekistanie, staną zagłębia włókiennicze w Rosji.

Ponieważ dyrektywa Moskwy brzmiała (i brzmi nadal) — coraz więcej bawełny, w Uzbekistanie ciągle zwiększali obszar zasiewów i ilość wylanej na pola wody. Nie było mowy o żadnych technologiach, o drenach, rurach, przewodach i temu podobnych wymysłach. Po prostu wypuszczali z rzek wodę, woda rozlewała się po polach. Nim jednak dopłynęła do zagonów bawełny, już jedna trzecia ginęła, wsiąkając bezużytecznie w piasek.

Wiadomo, że kilka, kilkanaście metrów pod każdą pustynią leżą wielkie złoża stężonej soli. Jeżeli doprowadzić do niej wodę, razem z wilgocią sól zacznie wydobywać się na powierzchnię. I to właśnie stało się teraz w Uzbekistanie. Utajona, przygnieciona, ukryta głęboko sól ruszyła w górę, zaczęła wydobywać się na wolność. Złotą ziemię Uzbekistanu, którą zasnuła najpierw biel bawełny, teraz pokryła błyszczącą skorupą biel soli.

Zresztą nie trzeba rozglądać się po ziemi. Kiedy zawieje wiatr, sól czuje się na wargach, na języku. Szczypie w oczy.

Wody Syr-darii i Amu-darii, zamiast płynąć do Morza Aralskiego, były z woli człowieka trwonione po drodze, na olbrzymim dystansie ponad trzech tysięcy kilometrów rozlewane po polach, po nie kończących się pustyniach. Z tego powodu spokojny i szeroki nurt obu potężnych rzek — jedynego źródła życia w tej części świata — zamiast w miarę ich biegu rosnąć i ogromnieć (jak to ma w swoim zwyczaju przyroda), zaczął maleć, kurczyć się, zwężać i spłycać, aż, nie dochodząc do morza, przemieniał się w słone, zatrute i rozpaciane rozlewiska, w gąbczaste i cuchnące zagony, w zdradliwe zastoiny i rzęsy, aby w końcu zapaść się pod ziemię i zniknąć ludziom z oczu.

Ta osada nazywa się Mujnak i jeszcze kilka lat temu była morskim portem rybackim. Teraz stoi w środku pustyni, morze jest stąd 60-80 kilometrów. W pobliżu osady, tam, gdzie był port, stoją na piaszczystych wydmach rdzewiejące kadłuby rybackich statków, trawlerów, kutrów, barek i łodzi. Mimo iż farba łuszczy się i odpada, można jeszcze odczytać niektóre nazwy: „Estonia”, „Dagestan”, „Nachodka”. Pusto, nikogo nie ma w pobliżu.

Перейти на страницу:

Похожие книги

1941: фатальная ошибка Генштаба
1941: фатальная ошибка Генштаба

Всё ли мы знаем о трагических событиях июня 1941 года? В книге Геннадия Спаськова представлен нетривиальный взгляд на начало Великой Отечественной войны и даны ответы на вопросы:– если Сталин не верил в нападение Гитлера, почему приграничные дивизии Красной армии заняли боевые позиции 18 июня 1941?– кто и зачем 21 июня отвел их от границы на участках главных ударов вермахта?– какую ошибку Генштаба следует считать фатальной, приведшей к поражениям Красной армии в первые месяцы войны?– что случилось со Сталиным вечером 20 июня?– почему рутинный процесс приведения РККА в боеготовность мог ввергнуть СССР в гибельную войну на два фронта?– почему Черчилля затащили в антигитлеровскую коалицию против его воли и кто был истинным врагом Британской империи – Гитлер или Рузвельт?– почему победа над Германией в союзе с СССР и США несла Великобритании гибель как империи и зачем Черчилль готовил бомбардировку СССР 22 июня 1941 года?

Геннадий Николаевич Спаськов

Публицистика / Альтернативные науки и научные теории / Документальное
10 мифов о России
10 мифов о России

Сто лет назад была на белом свете такая страна, Российская империя. Страна, о которой мы знаем очень мало, а то, что знаем, — по большей части неверно. Долгие годы подлинная история России намеренно искажалась и очернялась. Нам рассказывали мифы о «страшном третьем отделении» и «огромной неповоротливой бюрократии», о «забитом русском мужике», который каким-то образом умудрялся «кормить Европу», не отрываясь от «беспробудного русского пьянства», о «вековом русском рабстве», «русском воровстве» и «русской лени», о страшной «тюрьме народов», в которой если и было что-то хорошее, то исключительно «вопреки»...Лучшее оружие против мифов — правда. И в этой книге читатель найдет правду о великой стране своих предков — Российской империи.

Александр Азизович Музафаров

Публицистика / История / Образование и наука / Документальное