Читаем Imperium полностью

W swoim gabinecie dyrektor Duchowyj podszedł do dużej mapy wiszącej na ścianie. Była to mapa byłego ZSRR i kontynentu euroazjatyckiego. Duchowyj: sympatyczny, energiczny pan, o bardzo miłym sposobie bycia. Jest wyjście, powiedział do mnie, proszę spojrzeć. I pociągnął dłonią po mapie z góry w dół. Trzeba po prostu, skomentował ruch swojej dłoni, skierować bieg wielkich rzek syberyjskich z północy na południe. Wtedy woda popłynie do nas.

Potem sprawdziłem, jak to daleko do tych rzek. Do najbliższej trzeba kopać kanał długości dwóch i pół tysiąca kilometrów.

Pisząc to wszystko, zadzwoniłem do Anwara, inżyniera ze zjednoczenia, którym kieruje Duchowyj. Co nowego?, spytałem. Normalnie, powiedział, pracujemy. Nad czym?, spytałem znowu. Jak skierować wody syberyjskich rzek w naszą stronę!

POMONA MIASTECZKA DRDHOBYCZ

W Doniecku widziałem kobietę sprzedającą krowie racice. Było to na jednej z głównych ulic — Uniwersyteckiej. Stała zmarznięta, rozcierała ręce, a przed nią na stole leżało kilka par złuszczonych krowich racic. Podszedłem i spytałem, do czego one służą. Można na nich ugotować zupę, odpowiedziała, w racicach jest tłuszcz.

Nieco dalej jest dom towarowy „Biały Łabędź”. Tutaj, w świecie handlu, rozogniony i zdeterminowany tłum spełnia tę samą funkcję, którą na Zachodzie sprawuje kolorowa reklama — przyciąga klientów. Oto masa ludzi pędzi do stoiska na parterze, napiera, szturmuje. Przywieźli buty. Poszedłem przyjrzeć się z bliska. Sprzedawali buty po jednej parze na osobę. Wszystko jedno — jaką parę, wszystko jedno — komu, bo sprzedawczynie nie zaglądały nawet, co jest w pudełkach. Każdy chwytał pudełko, wyrywał się z tłumu i stawał z boku, w miejscu, gdzie natychmiast , utworzył się punkt wymiany. Stopniowo, drogą łańcuszkowych transakcji, dyskusji i kompromisów, ludzie zbliżali się tam do ideału, którym było — mieć takie buty, jakie są każdemu potrzebne.

Profesor ekonomii Galina Gobierna powiedziała mi, jak wygląda podział dochodu fabryki lub kopalni w Doniecku: 54 procent zabiera Moskwa, 30 procent zabiera Kijów, 11 procent zabierają władze Doniecka, 5 procent pozostaje dla zakładu pracy.

Zapytałem stojącą na przystanku dziewczynę, którędy iść do dworca kolejowego. A to wam pokażę, zaproponowała. Mimo że było to śródmieście, brnęliśmy po kostki w błocie. Było pochmurno, zacinał wiatr.

Donieck to centrum zagłębia górniczego Ukrainy, w niektórych dzielnicach hałdy węgla i żużlu leżą wprost na ulicy. Czarny pył osiada na ścianach domów, tworząc na fasadach ciągnących się kilometrami jednakowych bloków ciemne smugi, szaroolowiane zacieki, brunatne, rdzawe liszaje.

Podoba wam się Donieck?, spytała niepewnie dziewczyna. Ludzie są wrażliwi na takie sprawy, odczuwają przykrość, jeżeli powie się im coś krytycznego. Zacząłem gorączkowo i pilnie szukać jasnych stron miasta, ale widocznie nie było w moim głosie szczerości, bo kiedy zamilkłem, odpowiedziała z determinacją, nawet hardo: Ale za to w lecie w naszym mieście kwitną róże. Milion róż. Możecie sobie wyobrazić? Milion róż!

Czekając na pociąg, spędziłem na dworcu w Doniecku połowę nocy. Wieczorem wszystko tu jest już zamknięte: i jedyny bar, w którym sprzedają herbatę z cukrem, i kiosk z gazetami, i kasy biletowe. W dużej, ledwie oświetlonej sali śpią na drewnianych ławkach ciasno usadzeni i rozłożeni ludzie. Zmęczeni podróżą i czekaniem, spoczywają w czasie snu w najbardziej niezwykłych, katatonicznych pozycjach. Owinięci w szale i chusty, schowani w uszanki i w palta, wyglądają z daleka jak rozłożone rzędami, nieruchome, pękate tobołki, tłumoki, zawiniątka.

Cisza, zaduch i mrok.

Ale nagle, w kącie sali, z niewidocznych głębi jednego z tych tobołków wydobywa się krzyk. Kobieta zrywa się, krąży po sali, miota się bezradnie. Wory! Wory!, woła zrozpaczona. Pewnie obudziła się i poczuła, że nie ma torebki. Jakiś czas kołuje między ławkami, biega, dziwi się na głos — że jakże, dlaczego jej właśnie? Wzywa Boga na pomoc, ale nikt się nie rusza, więc błąka się jeszcze jakiś czas, rozczochrana, zaspana, w końcu wraca na swoje miejsce, sadowi się, zwija w tobołek i milknie.

Za chwilę jednak — znowu, w jakimś innym miejscu, inny głos, równie trwożny, przerażony: Wory! Wory! I jakaś biegająca między nami kobieta pokazuje, że ma puste ręce, ale nikt tego nie widzi, wszyscy skuleni, pochowani, pozwijani w kłębki.

Tylko siedząca koło mnie babcia na moment otwiera oko, mówi ni to do mnie, ni to do siebie: Żyt' straszno!, jeszcze mocniej przyciska do siebie ceratową torbę i znów zapada w swój płytki, czujny sen.

Перейти на страницу:

Похожие книги

1941: фатальная ошибка Генштаба
1941: фатальная ошибка Генштаба

Всё ли мы знаем о трагических событиях июня 1941 года? В книге Геннадия Спаськова представлен нетривиальный взгляд на начало Великой Отечественной войны и даны ответы на вопросы:– если Сталин не верил в нападение Гитлера, почему приграничные дивизии Красной армии заняли боевые позиции 18 июня 1941?– кто и зачем 21 июня отвел их от границы на участках главных ударов вермахта?– какую ошибку Генштаба следует считать фатальной, приведшей к поражениям Красной армии в первые месяцы войны?– что случилось со Сталиным вечером 20 июня?– почему рутинный процесс приведения РККА в боеготовность мог ввергнуть СССР в гибельную войну на два фронта?– почему Черчилля затащили в антигитлеровскую коалицию против его воли и кто был истинным врагом Британской империи – Гитлер или Рузвельт?– почему победа над Германией в союзе с СССР и США несла Великобритании гибель как империи и зачем Черчилль готовил бомбардировку СССР 22 июня 1941 года?

Геннадий Николаевич Спаськов

Публицистика / Альтернативные науки и научные теории / Документальное
10 мифов о России
10 мифов о России

Сто лет назад была на белом свете такая страна, Российская империя. Страна, о которой мы знаем очень мало, а то, что знаем, — по большей части неверно. Долгие годы подлинная история России намеренно искажалась и очернялась. Нам рассказывали мифы о «страшном третьем отделении» и «огромной неповоротливой бюрократии», о «забитом русском мужике», который каким-то образом умудрялся «кормить Европу», не отрываясь от «беспробудного русского пьянства», о «вековом русском рабстве», «русском воровстве» и «русской лени», о страшной «тюрьме народов», в которой если и было что-то хорошее, то исключительно «вопреки»...Лучшее оружие против мифов — правда. И в этой книге читатель найдет правду о великой стране своих предков — Российской империи.

Александр Азизович Музафаров

Публицистика / История / Образование и наука / Документальное