Читаем Kobieta, która czekała полностью

Dotarłem na skrzyżowanie w momencie, gdy w mroku nikły właśnie tylne światła odjeżdżającej ciężarówki. Kobieta, którą ścigałem, musiała się nią zabrać. Wysiądzie, zapuka do drzwi, padnie w objęcia mężczyzny, który jej otworzy, a potem będzie obiad, wysokie podwójne łoże i ciało oddające się z kobiecą wprawą, dojrzałe i hojne…

Ta miłość zatem, od dawna zakorzeniona w codzienności, zawsze doskonale współgrała z resztą: opieką nad umierającymi staruszkami, nocnym pięknem jeziora…

A nawet z czekaniem na żołnierza! Bo ona przecież doskonale wiedziała, że on nigdy nie wróci. Pociecha, jaką niosła samotnym starowinkom, jej własna samotność, świetlistość tych jesiennych chwil, które przeżyliśmy razem na wyspie i… ta rozkosz w czeluściach wielkiego łoża – jedynie w moich rojeniach podobny melanż wydawał się niemożliwy. Ale życie, to dobroduszne i niedbające o elegancję życie, czymże jest innym, jeśli nie bezustannym mieszaniem gatunków?

Następna ciężarówka mogła tędy przejeżdżać równie dobrze za pięć minut, co za pięć godzin. Najprawdopodobniej będę musiał zawrócić z drogi, a zresztą, myślałem w nikłym przebłysku zdrowego rozsądku, jakże miałbym ją odnaleźć w mieście? A przede wszystkim po co miałbym to robić? W mojej głowie rozegrała się taka oto groteskowa scena: stoję przed wielkimi drewnianymi drzwiami i bronię przejścia kobiecie, która przybyła tu kochać się z mężczyzną, odpycham ją i przypominam z oburzeniem o możliwym powrocie żołnierza…

Z tych jałowych rozważań wyrwał mnie strumień światła. Motor zatrzymał się przy mnie i rozpoznałem zastępcę kierownika Domu Kultury. Ów motor stanowił istotną część roli, w jaką się wcielał: ciemny brunet, twardy, lecz romantyczny, nierozumiany przez swoją epokę. Jego potężna maszyna potrzebowałaby dobrych asfaltowych dróg, żeby kreacja stała się w pełni wiarygodna, my natomiast zaczęliśmy telepać się rozpaczliwie, skacząc na wybojach, raz po raz unosząc nogi, żeby je chronić przed bryzgami błota. Za jednym z zakrętów rozbłysły czerwone reflektory, zastępca kierownika zaklął, byliśmy zmuszeni kilometrami wlec się w smrodzie i hałasie ciężarówki.

Poprosiłem, żeby mnie wysadził przy wjeździe do miasta, w miejscu, gdzie zatrzymała się również ciężarówka. Zanim ruszył w dalszą drogę, motocyklista zawołał jeszcze, przekrzykując warkot silnika: „Wpadnij do mnie wieczorem! Świętujemy wyjazd Otara…”. I wyminął ciężarówkę, ostro dodając gazu. Wiera oddalała się już uliczką oświetloną jedynie bladym neonem umieszczonym na fasadzie sklepu.

W ciemności bez trudu mogłem ją śledzić. Skręciła w szerszą ulicę („aleja Marksa”, spostrzegłem odruchowo), przecięła plac, jakby zwolniła nieco przed wystawą jedynego „dużego sklepu” w mieście, znów przyspieszyła kroku. Minutę później znaleźliśmy się – rozdzieleni przez niecierpliwy i wyraźnie podniecony tłum – na peronie dworca. Oczekiwany był moskiewski pociąg, najważniejsze wydarzenie dnia w mieście.

Wiera trzymała się z tyłu, koło stosu starych podkładów kolejowych na skraju peronu. Od czasu do czasu, przeganiana przez ludzi, którzy ustawiali się obok, odsuwała się ukradkiem i musiała wtedy wmieszać się w tłum, przemknąć się tak, by jej nie rozpoznano, do nowej kryjówki. W tym odświętnie ubranym zbiorowisku oboje byliśmy jednocześnie myśliwym i zwierzyną, gdyż skoro tylko ona podchodziła bliżej, ja natychmiast się wycofywałem, gotów rzucić do ucieczki, i oddalałem się pospiesznie niczym spłoszony złodziej. A nawet jeśli na kilka sekund traciłem ją z oczu, miałem wrażenie, że czuję jej obecność niczym gorące pulsowanie żyły za tymi wszystkimi płaszczami lśniącymi od zamarzniętej mżawki.

Kiedy w oddali reflektor lokomotywy przebił się przez mgłę, tłum zakipiał, zbliżając się do torów, i przerażony spostrzegłem, że Wiera stoi dwa kroki ode mnie, ze wzrokiem wpatrzonym w sznur wagonów. Odsunąłem się, przesadzając pierwsze wystawione z pociągu walizki, ogłuszony hałaśliwymi powitaniami, potrącany przez ściskające się rodziny. Kiedy się odwróciłem, nie dostrzegłem jej nigdzie. Peron powoli pustoszał, zostali jedynie ci, których wystawiono do wiatru, oraz najzuchwalsi palacze, którzy zamierzali wskoczyć na schodek już po gwizdku.

Wiera zniknęła. „Mężczyzna o lekko draśniętym podbródku podczas golenia w rozkołysanym wagonie, silna woda kolońska, obiad, podczas którego będzie ją raczył ostatnimi nowinkami ze stolicy, wysokie łoże, ich sen…”.

Opuściłem dworzec, mówiąc sobie, że taki sen w męskich ramionach to było dla Wiery wyjście najbardziej naturalne, a może i najbardziej godne; życie, jakie w Mirnoje uniemożliwiały jej spojrzenia innych, życie banalne, owszem, ale przecież takie, na jakie naprawdę zasłużyła. Jeszcze trochę, a prawie udałoby mi się to sobie wmówić. Nagle jednak zrozumiałem, że gardzę w najwyższym stopniu i tym życiem, i tą kobietą.

Перейти на страницу:

Похожие книги

Последний рассвет
Последний рассвет

На лестничной клетке московской многоэтажки двумя ножевыми ударами убита Евгения Панкрашина, жена богатого бизнесмена. Со слов ее близких, у потерпевшей при себе было дорогое ювелирное украшение – ожерелье-нагрудник. Однако его на месте преступления обнаружено не было. На первый взгляд все просто – убийство с целью ограбления. Но чем больше информации о личности убитой удается собрать оперативникам – Антону Сташису и Роману Дзюбе, – тем более загадочным и странным становится это дело. А тут еще смерть близкого им человека, продолжившая череду необъяснимых убийств…

Александра Маринина , Алексей Шарыпов , Бенедикт Роум , Виль Фролович Андреев , Екатерина Константиновна Гликен

Фантастика / Приключения / Прочие Детективы / Современная проза / Детективы / Современная русская и зарубежная проза
Замечательная жизнь Юдоры Ханисетт
Замечательная жизнь Юдоры Ханисетт

Юдоре Ханисетт восемьдесят пять. Она устала от жизни и точно знает, как хочет ее завершить. Один звонок в швейцарскую клинику приводит в действие продуманный план.Юдора желает лишь спокойно закончить все свои дела, но новая соседка, жизнерадостная десятилетняя Роуз, затягивает ее в водоворот приключений и интересных знакомств. Так в жизни Юдоры появляются приветливый сосед Стэнли, послеобеденный чай, походы по магазинам, поездки на пляж и вечеринки с пиццей.И теперь, размышляя о своем непростом прошлом и удивительном настоящем, Юдора задается вопросом: действительно ли она готова оставить все, только сейчас испытав, каково это – по-настоящему жить?Для кого эта книгаДля кто любит добрые, трогательные и жизнеутверждающие истории.Для читателей книг «Служба доставки книг», «Элеанор Олифант в полном порядке», «Вторая жизнь Уве» и «Тревожные люди».На русском языке публикуется впервые.

Энни Лайонс

Современная русская и зарубежная проза
Книга Балтиморов
Книга Балтиморов

После «Правды о деле Гарри Квеберта», выдержавшей тираж в несколько миллионов и принесшей автору Гран-при Французской академии и Гонкуровскую премию лицеистов, новый роман тридцатилетнего швейцарца Жоэля Диккера сразу занял верхние строчки в рейтингах продаж. В «Книге Балтиморов» Диккер вновь выводит на сцену героя своего нашумевшего бестселлера — молодого писателя Маркуса Гольдмана. В этой семейной саге с почти детективным сюжетом Маркус расследует тайны близких ему людей. С детства его восхищала богатая и успешная ветвь семейства Гольдманов из Балтимора. Сам он принадлежал к более скромным Гольдманам из Монклера, но подростком каждый год проводил каникулы в доме своего дяди, знаменитого балтиморского адвоката, вместе с двумя кузенами и девушкой, в которую все три мальчика были без памяти влюблены. Будущее виделось им в розовом свете, однако завязка страшной драмы была заложена в их историю с самого начала.

Жоэль Диккер

Детективы / Триллер / Современная русская и зарубежная проза / Прочие Детективы